Lecąc do Miami natrafilismy na burzę, samolot ją okrążyl, przez co zuzyl za dużo paliwa i musiał wylądować na innym lotnisku wcześniej, 60km przed docelowym. Zatankowal, a potem czekaliśmy ze 3h żeby dolecieć i odebrać bagaże.
Dojechaliśmy do pokoju, nie udało się wypożyczyć samochodu, ale przynajmniej jest gdzie spać. Zawsze sobie wyobrażałam właśnie taki hotel jak myślałam o szalencach biegających z siekierą. Dobranoc.
Miłych snów😃
OdpowiedzUsuńWidać zmęczenie .
OdpowiedzUsuńOdpocznijcie teraz na plaży .
Chociaż jak Was znam to nie usiedzicie w jednym miejscu :)
Dyc bynajmniej na tym zdjęciu wygląda jak szaleniec! Pozdro Dycu;)
OdpowiedzUsuń