niedziela, 20 września 2015

Miami

Lecąc do Miami natrafilismy na burzę, samolot ją okrążyl, przez co zuzyl za dużo paliwa i musiał wylądować na innym lotnisku wcześniej, 60km przed docelowym. Zatankowal, a potem czekaliśmy ze 3h żeby dolecieć i odebrać bagaże. 

Dojechaliśmy do pokoju, nie udało się wypożyczyć samochodu, ale przynajmniej jest gdzie spać. Zawsze sobie wyobrażałam właśnie taki hotel jak myślałam o szalencach biegających z siekierą. Dobranoc. 

3 komentarze:

  1. Miłych snów😃

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać zmęczenie .
    Odpocznijcie teraz na plaży .
    Chociaż jak Was znam to nie usiedzicie w jednym miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dyc bynajmniej na tym zdjęciu wygląda jak szaleniec! Pozdro Dycu;)

    OdpowiedzUsuń