| Udało się znaleźć dużą muszlę! :) |
Dzisiejszy zachód słońca:
Żeby urozmaicić posta dodam jeszcze nasze przemyślenia na temat Stanów.
Amerykanie ze kierownicą - wszyscy jeżdzą tak, jak ja za pierwszym razem, gdy prowadziłam samochód z automatyczną skrzynią biegów: pomalutku, delikatnie, z dala od innych samochodów. Nikt się nie spieszy, każdy przestrzega przepisów, zawsze przepuszczają pieszych. Do dróg łatwo się przyzwyczaić: zazwyczaj 6 pasów, czasem jakiś korek. Niestety jeździ się bardzo wolno, nigdy nie przekroczyliśmy 100km/h.
Amerykanie - temat woda, o ich pozytywnym nastawieniu mogłabym mówić i mówić. Każdy się uśmiecha, każdy pomoże, każdy zagada. Jakby ktoś obcy przywitałby się ze mną na ulicy w Polsce to bym krzywo popatrzyła, a tutaj to zupełnie naturalne.
Nadwaga Amerykanów - zupełnie nie rozumiem czemu się mówi, że Amerykanie są grubi. Ok, faktycznie widziałam kilka "pączusiów", ale to pojedyncze osoby. Na Florydzie szczególnie wszyscy są szczupli i piękni.
Piwo Amerykanów - większość piw jest sprzedawana w 6-pakach. Ogromny wybór kraftowych piw w każdym markecie.
Jedzenie Amerykanów - wszyscy mają wielkie lodówki. W większości sieciówek przy każdej potrawie jest podana wartość kaloryczna. Dopiero po 2 tygodniach udało mi się dostać normalną kawę z ekspresu. A tak to wszędzie leją jakieś paskudztwo z dzbaneczka, nawet nie wiem jak to się robi i co to za kawa. W pewnym momencie zwątpiłam czy ja w ogóle lubię kawę.
Shelling, czyli jednak emigracja zarobkowa - da się z tego utrzymać?
OdpowiedzUsuńO otyłości Amerykanów: "(...)While many industrialized countries have experienced similar increases, obesity rates in the United States are among the highest in the world.(...)
Two out of every three Americans are considered to be overweight or obese." - https://en.m.wikipedia.org/wiki/Obesity_in_the_United_States
Wg tych danych http://stateofobesity.org/adult-obesity/ Floryda jest na 44. miejscu wśród stanów USA z BMI na granicy otyłości (nie wiem czemu podają BMI w procentach). Jak chcecie zobaczyć grubaska to jedzcie do Mississippi :-)
-- Shelling, czyli jednak emigracja zarobkowa - da się z tego utrzymać?
UsuńZależy ile jesteś w stanie dać za ładną muszelkę
Palmy, plaża i relaks - to jest to. Nieprawdopodobna ilość muszelek.
OdpowiedzUsuńTeraz Wam zazdroszczę :)
OdpowiedzUsuńSHELLING - mega sprawa! Jeśli polubiliście to polecam Cap de Agde na Costa Brava. Uprawiałam tam szelling 2razy;)
OdpowiedzUsuńKrzyś-podają BMI w procentach gdyż...twój drugi link, ostatni akapit pod tabelką, niebieska trzcionka - miłego czytania;)